Kliknij tutaj --> ⚡ urządzenie do pomiaru prędkości pojazdów
Dziennik Ustaw - rok 2014, nr 0, poz. 281 z dnia 2014-03-06. Tytuł: Rozporządzenie Ministra Gospodarki z dnia 17 lutego 2014 r. w sprawie wymagań, którym powinny odpowiadać przyrządy do pomiaru prędkości pojazdów w ruchu drogowym, oraz szczegółowego zakresu badań i sprawdzeń wykonywanych podczas prawnej kontroli metrologicznej tych
Szczególną atrakcją jest multimetr PCE-DC 41. To urządzenie do pomiaru pojazdów jest prawdziwie wszechstronnym narzędziem dla specjalisty samochodowego lub mechanika hobbysty. Funkcja tachometru umożliwia pomiar prędkości, wszystkie inne funkcje pomiarowe, takie jak napięcie, prąd, są również zintegrowane z miernikiem.
Numer katalogowy części. 12EMB0045F. 56, 90 zł. zapłać później z. sprawdź. kup 50 zł taniej. 66,89 zł z dostawą. Produkt: CZUJNIK PRĘDKOŚCI OBROTOWEJ SILNIKA MB 10/423/03. dostawa pojutrze.
Czujniki te są przeznaczone do pomiaru prędkości, z jaką twój rower się porusza, umożliwiając śledzenie Twój postęp, analizować Twój występi wprowadzić ulepszenia swój plan treningowy, w ten artykuł, będziemy zwiedzać różne czujniki prędkości dostępne dla rowerów i omówienia ich koszt, kalibracja, typowe problemy i
powinny odpowiadać przyrządy do pomiaru prędkości pojazdów w ruchu drogowym, oraz szczegółowego zakresu badań i sprawdzeń wykonywanych podczas prawnej kontroli metrologicznej tych przyrządów pomiarowych; 2) ręczny miernik prędkości – radarowy albo laserowy przyrząd do pomiaru prędkości, o którym mowa
Site De Rencontre Dans Le 29. Rejestrowana przez wideorejestrator marki PolCam średnia prędkość jest prędkością radiowozu, a nie pojazdu poddawanego kontroli prędkości – przełomowy wyrok Sądu Rejonowego dniu 6 sierpnia 2016 roku Emilian P. poruszał się swoim BMW po ulicy Krańcowej w Lublinie. W tym samym kierunku poruszał się patrol policji pojazdem wyposażonym w wideorejestrator. Pomiędzy samochodem funkcjonariuszy, a pojazdem Emiliana P. poruszał się pojazd marki Volvo. Prędkość radiowozu wynosiła wówczas 99,1 km/h. W związku ze zmniejszeniem prędkości przez pojazd Volvo na skutek zmiany pasa ruchu, radiowóz zwolnił do prędkości 90,1 km/h. Po opuszczeniu pasa ruchu przez pojazd marki Volvo policjanci włączyli pomiar średniej prędkości pojazdu Emiliana P. W czasie włącznie pomiaru radiowóz poruszał się z prędkością 90,1 km/h. Pomiar prędkości był dokonywany na odcinku ok 100 metrów. W czasie dokonywania pomiaru, najdalej od 63 metra pomiaru, pojazd Emiliana P. zaczął hamować. Wówczas prędkość radiowozu wynosiła 93,2 km/h, zaś na końcu pomiaru 94,4 km/h. W tym czasie pojazd Emiliana P. cały czas hamował. Prędkość średnia radiowozu na objętym pomiarem prędkości odcinku wyniosła 93,9 km/h. Obwiniony nie przyznał się do zarzucanych mu czynów i w ramach obrony podnosił, iż zmierzona przez funkcjonariuszy prędkości jest faktycznie prędkością poruszania się radiowozu, a nie jego samochodu. Sprawa trafiła do sądu, który swoje rozstrzygnięcie uzasadnił w sposób następujący:„W pierwszym rzędzie należy poczynić uwagę natury ogólnej, co do wartości dowodowej wyników pracy urządzenia Polcam wykorzystywanego przez policję w niniejszej sprawie. Jak już Sąd wskazywał urządzenie Polcam dokonuje pomiarów prędkości radiowozu, w którym jest zainstalowane poprzez ustalenie prędkości średniej na odcinku kontrolnym. Stosowanie tego typu urządzenia do pomiarów prędkości dopuszcza § 3 pkt 4 rozporządzenia Ministra Gospodarki dnia 17 lutego 2014 roku w sprawie wymagań, którym powinny odpowiadać przyrządy do pomiaru prędkości pojazdów w ruchu drogowym oraz szczegółowego zakresu badań i sprawdzeń wykonywanych podczas prawnej kontroli metrologicznej tych przyrządów pomiarowych (Dziennik Ustaw z 2014 roku, poz 281).Zważywszy na powyższe stosowanie urządzenia Polcam jest dopuszczalne w świetle przepisów prawa. Niemniej jednak w XXI wieku, przy aktualnym poziomie rozwoju technologicznego, musi zastanawiać wykorzystywanie przez organy państwa do pomiarów prędkości w ruchu drogowym urządzenia, które nie jest w stanie ustalić prędkości pojazdu poddawanego kontroli, a dla ustalenia prędkości tego pojazdu wykorzystuje zawodny i podatny na zakwestionowanie system pomiaru prędkości radiowozu. Instrukcja systemu Polcam wskazuje, iż „przy pomocy elektronicznego, precyzyjnego urządzenia Polcam można dokonać pomiaru prędkości podejrzanego pojazdu”. Powyższe zdanie mogłoby zostać uznane za w pełni prawdziwe jedynie w sytuacji, gdyby podejrzanym pojazdem był radiowóz, w którym urządzenie jest urządzenie Polcam w sposób jednoznaczny wskazuje, iż jest urządzeniem złożonym składającym się z jednostki głównej, pilota zdalnego sterowania, okablowania, monitora oraz z elementów opcjonalnych dobieranych przez użytkownika np. drukarki i kamery. Jednostka centralna jest podłączona bezpośrednio do generatora impulsów odległości w pojeździe i spełnia trzy funkcje podstawowe: pomiaru przebytej drogi, pomiaru czasu i wyliczenia średniej prędkości. Metodologia przyjęta dla obliczenia prędkości sprowadza się do wyliczenia przebytej drogi w oparciu o bieg kół pojazdu w zmierzonym przez urządzenie czasie. Z konstrukcji urządzenia wynika również bezspornie, iż kamera i rejestrowany przez nią obraz służą wyłącznie dla dokumentowania sytuacji na drodze, w szczególności zabezpieczają procesowo wizerunek pojazdu, którego kierujący miał się dopuścić wykroczenia drogowego, w tym polegającego na przekroczeniu prędkości. Z opcjonalnego charakteru kamery wynika również fakt, iż jednostka centralna komputera w zakresie w jakim dokonuje operacji matematycznej wyliczenia prędkości średniej na podstawie impulsów informujących ją o obrotach kół radiowozu pracuje w sposób całkowicie niezależny od rejestrowanego wówczas materiału wideo(skoro jego rejestracja nie jest niezbędna dla funkcjonowania jednostki centralnej) a zapis wideo nie ma odniesienia metrologicznego. Sprzężenie kamery i jednostki centralnej ma miejsce jedynie w zakresie rejestrowania klatek (wskaźnik F w prawym górnym rogu monitora).Powyższa okoliczność ma istotne znaczenia dla ustalenia przydatności dowodowej nagrania wideo. Poruszając się na płaszczyźnie całkowicie teoretycznej, która nie może znaleźć odzwierciedlenia w realiach kontroli ruchu drogowego, urządzenie Polcam może wskazać na prędkość pojazdu, którego kierujący dopuszcza się przekroczenia prędkości w sytuacji, gdy pomiędzy pojazdem sprawcy wykroczenia a pojazdem z urządzeniem Polcam zachowana jest stała odległość. Wedle instrukcji (k. 83) operator urządzenia Polcam winien uruchomić przycisk rozpoczęcia pomiaru prędkości w momencie kiedy samochód policyjny i sprawdzany jadą w stałej odległości od siebie (co prawda instrukcja nie wskazuje jak określa się stałość odległości pomiędzy pojazdami w momencie już rozpoczęcia pomiaru) i zakończyć pomiar znajdując się w tej samej odległości od pojazd sprawdzanego jak przy rozpoczęciu urządzenia twierdzi, iż dla prawidłowości pomiaru nie jest niezbędne zachowanie stałej odległości w toku pomiaru. Zgodnie z instrukcją na rzetelność pomiaru mają również wpływ – waga pojazdu, stan ogumienia, które winny korespondować ze stanem z momentu kalibracji. Jak już wskazywał Sąd brak jest w istocie możliwości zachowania warunków wskazanych w instrukcji w realiach ruchu się do przedmiotowej sprawy zabezpieczony materiał dowodowy w sposób jasny wskazuje, że operator wideorejestratora nie zdołał zachować wymagań przewidywanych przez instrukcję. Pomiędzy wielkością pojazdu marki BMW na początku i na końcu pomiaru istnieje różnica wielkości około 3 mm. Jakkolwiek w liczbach bezwzględnych różnica wydaje się minimalna to należy pamiętać, iż dotyczy to pojazdu policyjnego poruszającego się na odległości 100 metrów z prędkością blisko 100 km/h. Jednocześnie nie sposób nie zauważyć, iż zarejestrowana prędkość radiowozu w toku pomiaru zwiększała się, a przed rozpoczęciem pomiaru sytuacja w ruchu drogowym nie sprzyjała ustaleniu niezwłocznie stałej odległości, skoro radiowóz poruszał się z prędkości 99,1 km/h następnie musiał zwolnić i następnie znowu przyśpieszał. Jednocześnie przy takim sposobie poruszania się radiowozu istotnym jest bezsporny fakt wykonywania manewru hamowania przez pojazd obwinionego począwszy od najpóźniej 63 metra pomiaru (manewr ten mógł być wykonywany już parę metrów wcześniej z uwagi na system zapisu odległości pomiarowej – brak zmiany wskaźnika co każdy metr). Wbrew twierdzeniom, iż zapalenie się w sposób ciągły w samochodzie świateł stop nie musi oznaczać hamowania, a lekkie dotknięcie hamulca, nie jest sądowi znana z własnego doświadczenia życiowego możliwość przejechania odległości koło 30-40 metrów z zapalonym światłem stop bez jednoczesnego hamowania. Skoro zatem obwiniony hamował, a wideorejestrator przyśpieszał to jest oczywiste, że średnia prędkość radiowozu 93, 9 km/h nie była prędkością powyższego opracowanie materiału wideo przez biegłą instytucję miało zweryfikować wskazania urządzenia Polcam i doprowadzić do ustalenia rzeczywistej prędkości pojazdu obwinionego. Formalnie rzecz biorąc metoda wskazana przez biegłą instytucję w sposób jasny umożliwiała ustalenie prędkości obwinionego, przy czym nakazywała ustalenie tej prędkości przy założeniach najbardziej korzystnych dla obwinionego, co w wersjach alternatywnych w opinii uzupełniającej biegła instytucja uczyniła. Biegła instytucja dla ustalenia prędkości średniej pojazdu BMW musiał czynić wyliczenia w odniesieniu do odcinka drogi nie pokrywającego się w pełni z dowodowym odcinkiem po którym poruszał się radiowóz. Niezbędnym było ustalenie punktów odniesienia– przejścia dla pieszych, w stosunku do których można było podjąć próbę ustalenia położenia pojazdu. Precyzyjnie tego położenia nie da się ustalić zważywszy na perspektywę nagrania. Co więcej słuszne były w tym zakresie uwagi obrońcy, iż przyjęcie takowych punktów charakterystycznych opiera się na założeniu wynikającym z fotografii tradycyjnej – iż na zdjęciu znajduje się uwieczniony stały element w danej jednostce czasu. Natomiast nagrania cyfrowe nie są wierną reprodukcją stałego stanu rzeczy w danej chwili. Wadliwość takiego założenia potwierdza również dowodowe można zapominać, iż tuż przed osiągnięciem punktu początkowego przyjętego przez biegłych doszło do zmiany położenia pojazdu na nagraniu (wskaźnik numer 6 według numeracji instrukcji zmienia się na stały dopiero od klatki 533 wcześniej systematycznie rosnąc). Stąd też wnioskowanie o istnieniu obiektywnego, stałego, początkowego punktu odniesienia jest wątpliwe. Oglądając jako zapis ciągły nagranie wideo należy stwierdzić, iż jest to nagranie całościowe obejmujące zapis interwencji drogowej z udziałem wideorejestratora. Stąd też biegła instytucja dokonała analizy poklatkowej. Niemniej jednak umknął biegłym w opinii pisemnej istotny fakt, który w istocie zakwestionował nie tylko wynik ich obliczeń, ale samą metodologię. System działania kamery wideo i zapisu klatek przez urządzenie jednostki centralnej nie jest jednolity. Zapis w momencie, gdy nie jest dokonywany pomiar prędkości, wykonywany jest co drugą klatkę (klatki od 489 do 541) przed przystąpieniem do wykonywania pomiaru urządzenie dokonało zapisu 3 klatek o takim samym numerze (542) następnie rozpoczynając rejestrację drogi przebytej i czasu od punktu zero rejestrowało dwie klatki o numerach 543 i 545 (a zatem co dwie) aby następnie przejść do systemu rejestracji każdej klatki od 548 klatki, przy czym wedle ewidencji czasu trwania pomiaru prędkości (lewy dolny róg monitora) w pierwszej decysekundzie pomiaru prędkości zapisano 3 klatki, w drugiej decysekundzie pomiaru 1 klatkę, w trzeciej decysekundzie pomiaru 3 klatki, w czwartej decysekundzie 2 klatki, w piątej decysekundzie pomiaru 3 związku z powyższym założenie wyjściowe biegłych, które zostało ujęte we wzór matematyczny o możliwości wykorzystania danych zawartych w przedmiotowym nagraniu dla ustalenia prędkości pojazdu obwinionego jest również wadliwy z przyczyn metodologicznych (vide opinia ustna uzupełniająca k. 201).Nie można przyjąć jako prawidłowej decyzji biegłych o ustaleniu za pomocą zegara czasu urządzenia (lewy górny róg ekranu) ustalenia stałej wartości upływu czasu pomiędzy klatkami na 0,04 sekundy, skoro jednostka centralna urządzenia wskazuje, że w jednej decysekundzie (0,1 sekundy) może zostać zapisana różna ilość klatek nagrania pomimo rejestrowania kolejno następujących wedle numeracji urządzenia po sobie klatek. Reasumując opinia biegłych była wadliwa z dwóch względów. Po pierwsze z uwagi na arbitralność przyjęcia punktów granicznych uwzględnionych przy obliczeniach przez biegłych i po drugie z uwagi na nieuwzględnienie specyfiki działania urządzenia i przyjęte założenia, które w świetle danych zawartych w zapisie dowodowym nie mogły zostać potwierdzone. W toku postępowania nie udało się ustalić prędkości, z którą poruszał się należy, że ustalenia sprawstwa i winy musi się opierać o bezsporne ustalenia faktyczne. Doświadczenie życiowe wskazuje, że w dniu 6 sierpnia 2016 roku Ernest P. poruszał się z prędkością wyższą niż administracyjnie dozwolona, skoro został wytypowany na podstawie naocznej obserwacji dokonanej przez załogę radiowozu do pomiaru prędkości. Niemniej jednak powyższe przekonanie nie stanowi dowodu sprawstwa i winy obwinionego. Przeczucie funkcjonariusza policji o tym, iż kierujący przekracza dozwoloną prędkość nie wystarczy w sytuacji, gdy państwo, które reprezentuje nie jest w stanie wyposażyć go w adekwatne dla potrzeb i możliwości technicznych XXI wieku urządzenie, które ustali i zabezpieczy dowód przekroczenia prędkości w sposób, który nie będzie budził jest intencją Sądu wspieranie kierowców naruszających przepisy ruchu drogowego i łamiących ograniczenia prędkości, niemniej jednak Sąd karny musi być przede wszystkim przyjacielem prawdy i nie może zastępować poczynienia prawdziwych ustaleń faktycznych wiarą w prawidłowość i racjonalność działań innych organów państwa. To, że określone organy państwa akceptują używanie urządzeń typu Polcam jako urządzenia do mierzenia prędkości pojazdów podczas kontroli ruchu drogowego nie jest samo w sobie ostatecznym dowodem w sprawie o czyn z art. 92 i z dopuszczenia tych urządzeń do użytku nie można wyciągać samoistnego wniosku o prawdziwości ustaleń czynionych przez to urządzenie. Nie znajdując dowodów winy obwinionego, które pozwalałyby na ustalenie, że poruszał się on z prędkością większą niż 50 km/h Sąd uniewinnił go od dokonania zarzucanego mu czynu. Mając powyższe na względzie Sąd orzekł jak w wyroku.”Wyrok nie jest Sądu Rejonowego Lublin-Zachód w Lublinie z dnia 28 listopada 2017 r., sygn. akt III W 1540/17Źródło: Reading
Przez wiele lat kierowca, któremu policjanci lub przedstawiciele innych służb kontrolujących ruch zarzucili przekroczenie prędkości – nawet jeśli czuł się zupełnie niewinny – w zasadzie był na straconej pozycji. Owszem, mógł nie przyjmować mandatu, ale kiedy sprawa trafiała do sądu, ten z reguły dawał wiarę funkcjonariuszom, zakładając z góry, że są oni odpowiednio przeszkolonymi profesjonalistami, a stosowany przez nich sprzęt mierzy dokładnie i bezbłędnie, gdyż ma wszelkie wymagane prawem atesty. Od pewnego czasu wiara sądów w umiejętności policjantów nieco osłabła, a wyroków uniewinniających kierowców ze stawianych im zarzutów ciągle przybywa. Okazało się, że i ze szkoleniami,i z nieomylnością sprzętu jest znacznie gorzej, niż twierdzili przedstawiciele policji. Niedawno doszło nawet do tego, że policyjni związkowcy zaapelowali do Komendy Głównej, żeby ta podjęła decyzję o wycofaniu z użytkowania najbardziej kontrowersyjnych urządzeń – rosyjskich radarów ręcznych Iskra 1. Funkcjonariusze argumentowali to tym, że... mają dosyć tracenia czasu na niepotrzebne wizyty w sądach i robienie z siebie pośmiewiska, kiedy sądy odrzucają składane przez nich wnioski o ukaranie kierowców. Taki stan rzeczy ośmiesza policjantów. Muszą oni tłumaczyć się przed sądami i mediami z używania urządzenia, które nie powinno być nigdy dopuszczone do użytku. (...) ta kuriozalna sytuacja jest nie do zaakceptowania i szkodzi wizerunkowi funkcjonariuszy – czytamy w liście związkowców do policji. Komenda Główna Policji nie przychyliła się do próśb policyjnych związkowców. W odpowiedzi stwierdzono, że urządzenia są w porządku, mają wszystkie wymagane dokumenty potwierdzające, że spełniają one obowiązujące wymagania metrologiczne i policjanci mają ich nadal używać. Na zarzuty funkcjonariuszy, że urządzenie to nie nadaje się do pomiarów w gęstym ruchu drogowym, przedstawiciele Komendy Głównej pouczyli ich, że w przypadku grupy pojazdów Iskra dokonuje pomiaru prędkości najszybciej poruszającego się obiektu, ale że „osoba dokonująca pomiaru musi mieć bezwzględną pewność trafnej oceny wizualnej wyróżniającego się wyższą szybkością pojazdu”. W odpowiedzi na zarzuty o to, że Iskra jest podatna zakłócenia elektromagnetyczne, przytoczono wyniki badań wykonanych na zlecenie Policji przez Instytut Łączności, z których wynika, że przy pomiarach wykonywanych w odległości co najmniej 20 metrów od linii wysokiego napięcia, w trybie pomiaru prędkości pojazdu zbliżającego się, problemy z zakłóceniami nie występują. Czyli niby wszystko jest dobrze, ale związkowcy i tak skarżą się, że policjanci muszą teraz wykonywać pomiary na własne ryzyko, a jeśli się później okaże, że były one nieprawidłowe, to poszkodowani kierowcy mogą się domagać ich ukarania. Historia kontrowersji wokół radarów Iskra 1 jest długa, a do wielu z nich przyczynili się też sami policjanci. Kiedy urządzenie trafiło do rąk polskich funkcjonariuszy, uchodziło niemal za cud techniki – miało znacznie większy zasięg od polskich radarów Zurad Rapid, było mniejsze, lżejsze, było zasilane z wbudowanej baterii, a nie z kabla podłączonego do akumulatora auta, pozwalało na legalny pomiar z pobocza, podczas kiedy starszymi polskimi radarami wolno było wykonywać pomiary tylko pod kątem 0 stopni, czyli stojąc na wprost nadjeżdżającego auta (choć tej zasady policjanci zwykle się nie trzymali). Iskra pozwalała też na pomiary w ruchu, z jadącego auta, miała wybierać z grupy pojazdów zawsze ten najszybszy, rozróżniała kierunek jazdy mierzonych aut. Funkcjonariusze lubili ją szczególnie za to, że w trybie najwyższej czułości można zmierzyć prędkość auta oddalonego nawet o ok. 800 metrów – czyli z takiej odległości, z której kierowca nie miał w zasadzie szans, żeby zauważyć przyczajonych przy drodze „miśków”. Dosyć szybko pojawiły się też głosy krytyczne wobec tego sprzętu. Do mediów trafiły materiały, z których wynikało, że Iskra generuje fałszywe pomiary – nawet przy stojącym aucie potrafi zmierzyć prędkość rzędu kilkudziesięciu km/h. Twórcą tych „przecieków” miał być chcący zachować anonimowość policjant – szybko okazało się jednak, że rozsyłał je pracownik firmy importującej mierniki laserowe. W filmikach było jednak ziarnko prawdy – rzeczywiście, jeśli wymierzy się Iskrę w stojące tuż obok auto z pracującym silnikiem, to może ona wyświetlić jakąś prędkość. Podobnie stanie się, jeśli np. radar skierujemy na... stojący na biurku komputer. Tak się dzieje wtedy, gdy radar jest ustawiony na najwyższą czułość i mierzy obiekt, który znajduje się znacznie bliżej niż w odległości 500-800 metrów. Urządzenie jest wtedy tak wrażliwe, że mierzy nawet prędkość np. dmuchawy wiatraka. Później z Iskrami zdarzyła się kolejna wpadka – w 2010 roku policja zamówiła nowe radiowozy z wideorejestratorami, które miały być sprzężone z radarami pozwalającymi na pomiary na postoju i w ruchu, przez szybę radiowozu. Wybrano Alfy Romeo 159 z wideorejestratorami Polcam, które połączono z Iskrami. Oczywiście, jak to w Polsce, nikt nie zadbał o przebadanie od podstaw i zalegalizowanie takiego zestawu jako całości. W dodatku firma wyposażająca radiowozy, żeby obniżyć koszty, tylko część aut wyposażyła w radary pochodzące od polskiego dystrybutora, resztę sprowadzono z republik poradzieckich. Tymczasem radary sprzedawane przez oficjalnego dystrybutora były specjalnie przygotowywane na polski rynek – mają inne podzespoły i oprogramowanie. Sam producent, rosyjska firma Simicon, potwierdził, że sprzęt spoza oficjalnej dystrybucji nie spełnia polskich wymogów metrologicznych. Oczywiście, policja długo twierdziła, że urządzenia są w porządku, nawet przedstawiciele Głównego Urzędu Miar nie widzieli problemu, ale radary z podejrzanej partii stopniowo, po cichu wycofywano z użytku. Później do sądów trafiało coraz więcej spraw kierowców, którzy nie zgadzali się z wynikami policyjnych pomiarów – w wielu przypadkach okazywało się, że funkcjonariusze po prostu nie stosowali się do instrukcji obsługi sprzętu, bo nie byli odpowiednio przeszkoleni. Pojawił się też zarzut, że urządzenie nie spełnia aktualnych wymogów wobec takich urządzeń. Według obowiązujących przepisów miernik powinien pozwalać na jednoznaczną identyfikację pojazdu, którego prędkość zmierzono. Oficjalna wykładnia Komendy Głównej Policji jest taka, że identyfikacja jest jednoznaczna wtedy, gdy policjant ma „bezwzględną pewność trafnej oceny wizualnej wyróżniającego się wyższą szybkością pojazdu” – prawodawcy raczej jednak nie o taką identyfikację chodziło. Tymczasem radarowe suszarki są zastępowane miernikami laserowymi. Żeby w przyszłości uniknąć sądowych sporów z kierowcami, którzy twierdzą, że to nie ich prędkość zmierzono, nowe mierniki mają być wyposażone w kamery rejestrujące moment pomiaru i auto, którego prędkość zmierzono. Już rozpisano przetarg na dostawę 400 takich urządzeń i z dużą dozą prawdopodobieństwa można przewidzieć, jakie urządzenie zostanie w nim wybrane – będą to lidary LTI TruCam, bo nie ma wielkiego wyboru wśród urządzeń spełniających wymogi zawarte w zamówieniu i mających jednocześnie aktualne zatwierdzenie typu. Od czasu, kiedy za przekroczenie prędkości o ponad 50 km/h w terenie zabudowanym grożą nie tylko mandat i punkty karne, ale też zatrzymanie prawa jazdy, kierowcy są coraz bardziej czujni i sceptyczni wobec policyjnych pomiarów. Coraz więcej kierowców jeździ też z kamerkami, z których nagrania mogą stanowić dowód na to, że policyjny pomiar był nieprawidłowy. To wszystko sprawia, że jeśli sytuacja nie jest ewidentna, a policjant mierzył prędkość radarem ręcznym, to jeśli kierowca „dobrze zagada” i da do zrozumienia, że mandatu nie przyjmie, to być może skończy się na pouczeniu. O ile w przypadku pomiarów wykonanych za pomocą mierników ręcznych kierowca od razu ma szanse zauważyć, że został niesłusznie obwiniony, to już w przypadku zdjęć z radarów stacjonarnych sprawa wygląda znacznie gorzej. Tu żadne nagrania z kamerek raczej nie pomogą – nawet jeśli kierowca ma w aucie zainstalowane takie urządzenie, to i tak film z niego raczej się nie zachowa. Rejestratory samochodowe nagrywają w tzw. pętli, czyli starsze nagrania są zastępowane nowszymi. Kiedy po kilku tygodniach otrzymamy zdjęcie z fotoradaru, nagranie prawdopodobnie będzie już nadpisane, no chyba że np. fotoradar błysnął (w wielu urządzeniach lampa działa tylko w nocy), a kierowca wykazał się refleksem i nagranie zabezpieczył przed nadpisaniem. Wbrew pozorom radary stacjonarne nie są wcale nieomylne, choć w ich przypadku z reguły odpada najpoważniejsze źródło błędów pomiarowych, jakim jest... niedouczony operator. W jakich sytuacjach fotoradar może się mylić? W bardzo wielu, czego świadomość mają też konstruktorzy takich urządzeń. Wystarczy zajrzeć do ich instrukcji obsługi, a nie do materiałów marketingowych. Bardzo pouczającą lekturą jest np. instrukcja fotoradarów Fotorapid – najpopularniejszych urządzeń w sieci fotoradarowej zarządzanej przez Inspekcję Transportu Drogowego. W rozdziale pod niewinnie brzmiącym tytułem „Zjawiska fizyczne mogące wystąpić przy pomiarach” czytamy o „zjawisku załamania fal odbitych”, czyli o sytuacji, kiedy wiązka radaru zostaje odbita np. od dużego obiektu (ciężarówki, autobusu, tramwaju czy dużej przydrożnej reklamy) i zamiast trafić w auto, które znajduje się w kadrze aparatu fotoradaru, w rzeczywistości trafia w samochód jadący gdzieś z tyłu – zwykle takie zdjęcia da się rozpoznać po tym, że sfotografowane auto znajduje się w innym miejscu kadru niż przy normalnych pomiarach, a czasem bywa tak, że na zdjęciu nie ma żadnego pojazdu, ale wtedy przynajmniej nie ma poszkodowanych – zdjęcie trafia do kosza. Znacznie niebezpieczniejsze jest zjawisko tzw. podwójnego odbicia, do którego dochodzi wtedy, gdy wiązka promieniowania odbija się od stałych obiektów znajdujących się przy drodze – takich jak wspomniane wcześniej stojące samochody ciężarowe, autobusy, tramwaje, reklamy, tablice drogowskazowe czy budynki – a następnie ponownie odbija się od mierzonego pojazdu i wraca do radaru. Co się wtedy dzieje? To zależy, czy fale odbiły się od obiektu ruchomego (np. samochodu), czy od nieruchomego – jeśli od ruchomego, to... zmierzona prędkość będzie równa sumie prędkości obu aut. Jeśli fale odbiją się od obiektu nieruchomego, to prędkość zostanie zmierzona podwójnie! Najciekawsza jest jednak porada zawarta na końcu tego rozdziału: „Operator urządzenia, w trakcie wykonywania pomiarów, powinien obserwować, czy przyrząd nie zachowywał się w sposób podany powyżej. W przypadku zauważenia takiego pomiaru wykonane zdjęcia nie nadają się do dalszej analizy i nie mogą być zakwalifikowane jako materiał dowodowy”. Szkoda tylko, że w przypadku urządzeń zamontowanych na masztach żadnego operatora na miejscu nie ma, a na zdjęciach dokumentujących rzekome wykroczenia obiektów, które mogły spowodować takie niechciane odbicia, nie ma, bo wprawdzie znajdowały się one w polu widzenia radaru, ale poza kadrem aparatu fotograficznego. To dlatego w wielu krajach radary są zastępowane albo systemami optycznymi, albo też rejestratorami sprzężonymi z czujnikami indukcyjnymi lub piezoelektrycznymi zatopionymi w nawierzchni drogi. U nas na te ostatnie raczej nie ma co liczyć, bo wymagają one utrzymywania drogi w doskonałym stanie – nie da się ich po prostu zalać nową warstwą asfaltu. Nie przyjmuj mandatu za przekroczenie prędkości, jeśli: – pomiar odbywał się z dużej odległości (odległość jest wyświetlana na urządzeniu obok wskazania prędkości); – pomiarów dokonywano w gęstym ruchu i przy słabym oświetleniu. Uwaga! Jeśli zaszły powyższe okoliczności, udokumentuj je np. zdjęciami z telefonu komórkowego pokazującymi miejsce i moment kontroli. – pomiar został dokonany w gęstym ruchu; – policjant stał głęboko na poboczu; – w pobliżu miejsca pomiaru znajduje się np. linia wysokiego napięcia, trakcja tramwajowa; – w tle znajdują się duże, metalowe obiekty, od których fale mogłyby się odbijać. – na zdjęciu widać tylko niewielki fragment auta; – na zdjęciu z fotoradaru w centrum kadru widać więcej niż jeden samochód; jesteś absolutnie pewien, że jechałeś znacznie wolniej, niż wskazuje na to zdjęcie z fotoradaru – analiza pozostałych zdjęć zapisanych przez urządzenie może wykazać, że zachowywało się ono nieprawidłowo, np. przekłamywało na skutek odbić fal od obiektów znajdujących się poza kadrem. – na nagraniu widać, że w czasie pomiaru radiowóz zbliżał się do twojego auta; – pomiar odbywał się ze znacznej odległości (widać to po wartości zoomu wyświetlanej na ekranie) – przy dystansie większym niż kilkadziesiąt metrów niezwykle trudno utrzymać stały odstęp, który jest warunkiem poprawnego pomiaru. W galerii przedstawiamy mierniki laserowe, radary ręczne, radary stacjonarne, wideorejestratory.
urządzenie do pomiaru prędkości pojazdów